Kronika rowerowa
Poznań → Nordkapp
WyprawaZakończona

Poznań → Nordkapp

Na kraniec Europy

Start
Poznań, Polska
Meta
Nordkapp i z powrotem (pętla wokół Bałtyku)
Dystans
6907 km
Czas
74 dni

Najambitniejsza wyprawa — z Poznania na Przylądek Północny w Norwegii i z powrotem, dookoła Bałtyku. Najpierw na wschód przez Litwę, Łotwę i Estonię, dalej przez Finlandię aż na sam koniec kontynentu. Powrót zachodnim brzegiem — wzdłuż norweskich fiordów, przez Szwecję, Danię i Niemcy. Blisko 7000 km rowerem przez skandynawskie krajobrazy i niekończące się letnie dni.

Punkty na trasie

  • Litwa, Łotwa, Estonia — droga na wschód
  • Finlandia i Przylądek Północny (71°N)
  • Powrót przez norweskie fiordy
  • Szwecja i Dania — domknięcie pętli
  • Słońce o północy

Kronika z trasy

74
Dni w drodze
~6907
km łącznie
🇵🇱Polska🇱🇹Litwa🇱🇻Łotwa🇪🇪Estonia🇫🇮Finlandia🇳🇴Norwegia🇸🇪Szwecja🇩🇰Dania🇩🇪Niemcy
9 z 9 krajów

Ładowanie mapy...

Kliknij pinezkę, aby przejść do wpisu z tego dnia.

· Dzień 74

DrezdenkoPoznań

120 km

Polskie pola🚜

😩Mtb po piasku.

Ostatni etap ,nawigacja zrobiła nam etap piachu , więc trochę chodzonego było,słowa mają moc. Zakończenie naszej podróży przypada w naszą rocznicę ślubu. Nie planowane ale tak wyszło,przypadek ?🤔, Zakonczyliśmy naszą Podróż życia. Statystyki 367 godzin w siodełku czyli średnio 5 godz. 24 minuty dziennie.Przewyższenia 41 629 metrów.Średnia prędkość około 18 na godzinę ,wolno ale jak na rower który waży około 30 kg. ,jest podsterowny i nadsterowny , to przyzwoicie 😉 najszybciej 64 na godzinę., pewnie w którymś tunelu.Noclegi, Hotel 31 razy od luksusowych po mniej luksusowe, domki 33 razy od luksusowych z Tv i łazienką po psie budy , z materacem bez pościeli i piecykiem elektrycznym. Namiot , spontanicznie nad rzeką lub na campingu 9 razy. Na namiot było generalnie za zimno. Nie dalibyśmy rady bez odpoczynku i rutyny codziennej tego zrobić.No to koniec . Możemy odpoczywać 😄🚴‍♂️🚴‍♂️

· Dzień 73

StargardDrezdenko

94 km

Polskie pola, spokój, sielskość.

😩Cd.dziurawych dróg.

Po pogawędce pod hotelem z Panem na temat naszej dziwnej opalenizny, ruszyliśmy na szlak, ścieżki rowerowe raczej okazjonalnie i słabej jakości ale drogi mało ruchliwe i prowadzone przez łąki i pola, gdzieś stojące żurawie, gdzieś kruki na truchle sarny, przebiegająca łasica,leżące snopki słomy, bociany które jeszcze nie odleciały. Trochę sentymentalnie , bo 14 lat temu w drugą stronę jechaliśmy w naszą podróż ,, Dookoła Polski,, mijamy Choszczno, Dobiegniew ,teraz miasteczka wyglądają bardziej europejsko.Stopniowo polepsza się jakość dróg , zbliża się Wielkopolska . Dziś nocleg w Drezdenku , robimy podsumowania i pomału zaczynamy świętować , jak mówił mój Dziadek Wincenty :teraz już pieszo dojdziemy 😄Nawet udało się rowery przepłukać, mniej skrzypią. Opony tylne zjechane , napędy do wymiany , siodełka już też jakieś dziwne formy przybrały. Ramy poprzecierane, widać zużycie .Dziś miałem trójkąt bermódzki . Ból palca u prawej stopy , lewej i prawa pachwina. Gosia niezniszczalna😄Jutro ostatni etap .

· Dzień 72

ŚwinoujścieStargard

113 km

Polskie lato🚜

😩Strasznie dziurawe drogi🫣

Odcinek polski, start promem , odcinek R10 do Międzyzdrojów(straszne rozczarowanie,Kraje bałtyckie mają lepsze ścieżki) Woliński park narodowy, prawie jak wyścig MTB , mnóstwo turystów rowerowych.Wolin, rzeka Dziwna, następnie Goleniów, (kiedyś mieliśmy tu rodzinę) drogi puste , ale tak zniszczone , że nawet skandynawskie szutrówki były lepsze. I w końcu dotarliśmy do Stargardu już nie szczecińskiego . Dobrze się jechało po przerwie , 113 km. ,to niezły wynik.

· Dzień 71

ŚwinoujścieŚwinoujście

Mniej tłumów.

😩Znów deszcz.

Kolejny dzień odpoczynku, w sumie to się już nudzimy, te nadbałtyckie tłumy i hałas to jednak nie dla nas. Fajnie jest przejść się po plaży i wejść do zimnej wody, skandynawskie plaże są często muliste i woda bardzo płytka, więc polski Bałtyk ma swój urok.Trochę się odmóżdżamy i oglądamy TV, dowiadujemy się co słychać w Polsce.Wczoraj świetny film Woodego Allena ,,O północy w Paryżu,, Zmiana perspektywy przez ponad 2 mc. zmienia spojrzenie na wszystko.Jutro ruszamy dalej.

· Dzień 70

ŚwinoujścieŚwinoujście

Kąpiel w Bałtyku.

😩Brak roweru 😉

Regeneracja, luz ,kąpiele, spacerki po promenadzie(jednak tłoczno w porównaniu do Skandynawii) Uzupełnianie kalorii przed ostatnimi odcinkami. Przemyślenia , dziś ogladamy Tour de Pologne i Tour de France, a przez ostatnie tygodnie ,wieczorami słuchaliśmy głównie podcastów ( ze względu na białe noce i zmęczenie , czytanie było trudne)Podcasty o AI i długowieczności , ciekawych i mądrych ludzi :Gabor Mate, Yuval Harari,Włodzisław Duch,Roman Yampolskiy , Ewa Woydyłło, Aleksander Mądry , Wojciech Zaremba.Musimy zapamiętać, w dobie fake newsów ,warto wiedzieć kogo słuchać i jak się kierunkować w tak szybko zmieniającym się świecie .

· Dzień 69

ZarrentinSwinemunde

114 km

Znajome krajobrazy, niemieckie ścieżki.

😩Popsuli się niemieccy kierowcy.

Start z sielankowego dworku u starszego miłego pana , który prawdopodobnie z żoną prowadzą hotelik. Piękne pola zbóż, żniwa, krowy , ale nam się podobają tylko te przy morzu😉.Mijające nas wielkie traktory 🚜 od czasu do czasu pojawiające się Kruszynki. Generalnie spokojny etap i gdyby nie to , że musieliśmy 100 wykręcić (a już coraz trudniej) to byłoby prawie komfortowo. 9 godzin z przerwami w drodze już męczy fizycznie i psychicznie. Dlatego chociaż już blisko do domu robimy przerwę na regenerację, żeby mieć jeszcze fun z tej przygody.

· Dzień 68

NykøbingZarrentin

143 km

Niemiecka ścieżka od Rostocku.

😩Znalezienie noclegu.

Po spokojnej nocy na duńskim campingu , wyruszyliśmy na prom z Gedser do Rostock. Na dziwnym dworcu , chwilę w towarzystwie innych rowerzystów czekaliśmy na Prom , który kursuje co około 2 godziny. Wszystko sprawnie zorganizowane ale niestety płatne. Jak zawsze kawa i przekąska na statku 🛳️ i po 2 godzinach jesteśmy w Niemczech, przelatujemy wypoczęci przez Rostock, wiatr w plecy ,świetna ścieżka (duńskie mogą się schować)😄kiczowata zabudowa i Lidl , czujemy się już jak w domu.Przy pomocy promu zrobiliśmy dziś dobry dystans .Dziś kolejne zadanie wykonane , 9 krajów dotkniętych 🚴‍♂️ 🚴‍♂️

· Dzień 67

KøgeNykøbing

86 km

Most nad Storstrøm.

😩Wiatr na moście.

Im bardziej oddalaliśmy się od Kopenhagi, tym Dania 🇩🇰 stawała się bardziej pospolita, skończyła się piękna skandynawska drewniana architektura, zapachy już nie nadmorskie, ścieżki rowerowe-wątpliwe, kierowcy bardziej nieuważni na rowerzystów. Eternitu na dachach brzydkich domów tyle, że przez całą podróż tyle nie widzieliśmy. Początkowy czar duński prysł.Jednak mieliśmy jakiś stereotyp Danii bardzo rowerowy. Jest nieźle ale przynajmniej z naszej obserwacji Holandia wygrywa.Jutro Niemcy. 🇩🇪Tyle kilometrów mostem , rowerowo jeszcze nie jechaliśmy, lekko kilka km.

· Dzień 66

KopenhagaKøge

57 km

Kopenhaga🥇

😩Ogólne zmęczenie,upał.

Po deszczowej nocy w namiocie. Kawa na podmiejskim campingu smakowała wybornie. Ruszyliśmy na ,,zwiedzanie,, Kopenhagi. Syrenka Andersena,dzielnica hipisów, kanapka ze śledziem. Miasto europejskie rowerowe, ale poruszając się jako turysta, trzeba bardzo uważać, rowery z lewej , prawej, naprawdę zasuwają, mają swój kod , a my go nie znamy. Gosi się podobała bardzo Kopenhaga , mi czegoś zabrakło , albo oczekiwania miałem zbyt wygórowane .Pewnie jeszcze kiedyś wrócimy . Zmęczeni ruszyliśmy w kierunku Niemiec, morze po lewej , oczywiście ścieżki, mnóstwo szosowców, sakwiarzy. Upał dał się we znaki , bąble od słońca , ból głowy , niechęć do dalszego kręcenia. Po 50 km.szukamy noclegu. Już zaczynamy wspominać zimną Norwegię. Jaka przewrotna jest ludzka natura🤣.

· Dzień 65

ÂngelholmKopenhaga

88 km

Zabudowa przy cieśninie Sund.

😩Szukanie noclegu.

Pożegnanie z Kattegatt-leden , niewątpliwie jedną z najbardziej urokliwych ścieżek rowerowych.Krótka ale sprawna przeprawa promem prze Sund.W pierwszej wersji chcieliśmy przejechać Mostem nad Sundem, ale można tylko pociągiem, w konwencji naszej wyprawy inny środek transportu nie wchodził w rachubę , jak nie można rowerem to ewentualnie promem. I jesteśmy konsekwentni. Dania bogatsza , samochody , rezydencje , pojawiło się mnóstwo kolarzy szosowych. Ścieżki lepsze ale ruch większy , trzeba być skoncentrowanym. Ale i tak od kilku dni uważamy , że mamy już Etap pokoju z kieliszkiem szampana,ciepło , płasko , infrastruktura rowerowa. A jednak po przerwie na kawę, ciężko nam ruszyć, nogi jak z betonu, apetyt też spadł, organizm mówi dość. Dziś przypadkiem znów 88.👌

· Dzień 64

HaverdalÃngelholm

88 km

3 część Kattegatt-leden

😩Kebab box🤣

Przy letniej pogodzie ruszyliśmy na Kattegatt leden , ścieżkę , która ma 399 km.My przejedziemy tylko jej część ,ale warto , wprawdzie trafiają się odcinki szutrowe, dla naszych zjechanych opon to trauma, ale jest tak ciekawie poprowadzona , że warto zdać się na oznakowanie(prawie idealne) i podziwiać widoki. Chociaż jest płasko , średnie mamy słabe , bo jedziemy sobie naprawdę turystycznie . Jutro wjedziemy na terytorium Danii .

· Dzień 63

VarbergHaverdal

60 km

Cd. Kattegatt-leden

😩Wybór piwa 🍺 😉

Dalej jedziemy Kattegatt -leden, piękna pogoda , mnóstwo kolarzy ,ale nie tłocznie (wszyscy się pozdrawiają, my też pozdrawiamy , nawet tych na elektrykach) 😉malownicze pejzaże, przypominające fragmentami , południe Europy , często Holandię.Dziś 3 dziewczyny na szosach , zdziwiły się, że sakwiarze siedli na kółko😄Ponieważ dziś strzeliło 6000 km postanowiliśmy to uczcić, refleksja: u nas piwo bezalkoholowe jest mocniejsze.🤣I cóż , że ze Szwecji.

· Dzień 62

GöteborgVarberg

98 km

Ścieżka rowerowa Kattegatt-leden.

😩Znalezienie domku nr 17.😄

Wyjazd z nowoczesnego Göteborga, plątaniną ścieżek rowerowych przypominającego naszą ulubioną Brukselę.Zmieniający się krajobraz,wytyczone bardzo dobrze drogi rowerowe , najczęściej oddzielne, wiele alternatyw jazdy dla rowerów, po kilkudziesięciu kilometrach piękna ścieżka ciągnąca sie wzdłuż cieśniny przez kilkadziesiąt km. Malownicza , morska z rowerzystami różnej maści, duży ruch turystyczny , wreszcie nie jedziemy sami 🤣Olbrzymie Campingi, brak miejsc, w końcu tajemniczy domek nr 17, na Campingu spotykamy polską rodzinkę, mieszkającą w Szwecji.Po sympatycznej rozmowie idziemy się wykąpać w morzu. Jeszcze taka refleksja na temat nazw miejscowości, są takie w Skandynawii , które można bez problemu zapamiętać i wymówic np. A. As, Asa, Bø, Bodo, Boda,😄

· Dzień 61

SikhallGöteborg

112 km

Wreszcie europejska infrastruktura rowerowa.

😩Dystans, wiatr.

Mocny wiatr i słabszy mental spowodował,że chcieliśmy zrobić krótki dystans i się zregenerować,ale Skandynawia ma to do siebie, że niczego nie ma w nadmiarze. Minimalizm jest tu stałym trendem, nawet w kwestii hotelowo -noclegowej. Jedyny hotel po drodze nie miał wolnych pokoi , następny za 20 km, ale jak już się rozpędziliśmy to dojechaliśmy do Göteborga🫣i dzień ze 100 kolejny .Szwecja tak nie urzeka jak Norge 🇳🇴 , jest bardziej pospolicie, albo już tym pięknem jesteśmy przesyceni. Dziś niebezpieczny epizod z hulajnogą , ale zimna krew uratowała nas przed szlifami .Mój rower cały trzeszczy , stuka, nie mogę zdiagnozować przyczyny. Gosi maszyna bez zarzutu, może ježdziec lepszy, lżejszy😉a może marka.Odcinek wzdłuż rzeki Klarälven aż do cieśniny Kattegat.Jutro wzdłuż morza.Zmiana krajobrazu dobrze wpływa na psychikę , szybciej mija droga, dzisiaj w ostatni dzień lipca prawie 7 godzin na siodełkach.

· Dzień 60

ArjângSikhall

119 km

Pogórkowata trasa wśród zbóż i jezior.

😩Słaby sen.

Szwecja ciąg dalszy . Różni się od Norwegii , przyrodą bardziej polską, chociaż jeziora większe.Pola zbóż, rolnictwo, konie i krowy.Większy bałagan niż w Norwegii , brzydsza zabudowa.Jedno co łączy całą Skandynawię to zamiłowanie do amerykańskiej motoryzacji. Na każdym kroku widać przeróżne Cadillaci i Chevrolety. Nie można powiedzieć tego o rowerach. Ludzi na rowerach jak na lekarstwo. Na początku mieliśmy teorię , za daleko na rower, za górzyście, za zimno, tunele, brak infrastruktury rowerowej . Teraz już nie wiemy🤔Jesteśmy tutaj prawie pionierami. Zbliżamy się do Göteborga. Różnorodna trasa minęła szybko w ładnej pogodzie , chociaż godzinny deszczyk przeczekaliśmy. Nocka ciężka bo pomimo miejscówki Top 10. hałasowały jakieś małolaty, może dziś się wyśpimy , chociaż znów namiot. Zaczyna nam brakować prądu a panel solarny odesłaliśmy do domu🫣Dziś Gosia przeczytała jakże miłe słowa od Piotra Kurka na FB, niesamowity człowiek , encyklopedia kolarstwa .

· Dzień 59

GranliArjâng

104 km

Nocleg nad jeziorem Vastra Silen.

😩Dystans , kolejny dzień po 100 km.

Koło południa przekroczyliśmy niewidoczną granicę ze Szwecją. Zrobiło się bardziej sielsko i wiejsko. Poczuliśmy się bardziej u siebie.Spokojne boczne drogi sprzyjały jeździe, chociaż pofalowanie terenu zaczęliśmy odczuwać. Szwedzi też mają umiłowanie do wielkich rzeźb oprócz ,,Wielkiego Łosia,, mniejszego niż ten norweski, mają Leśnego żołnierza, na ponad 8 metrów.Prawdziwego łosia nadal nie widzieliśmy.

· Dzień 58

ElverumGranli

103 km

Łany zbórz, pola ziemniaków, temperatura 21.

😩Brak.

Pogoda dziś przepiękna, jedziemy w stronę lata, nawet nie zauważyliśmy jak z rejonu Trøndelag wjechaliśmy w Innlandet a nawet dziś w Akershus. Do tej pory znajomość Norwegii sprowadzała się do Oslo i wiedzieliśmy ,że gdzieś daleko na północy jest Trondheim. Teraz wiemy ,że żeby z północy dotrzeć do Trondheim trzeba pokonać blisko 2000 km.Jeśli obecnie jesteśmy na wysokości Oslo, to prawie jesteśmy w domu😄Norwegia , majestatyczna , surowa, przepiękna, na zawsze zostawi ślad w naszych głowach . Jutro po śniadaniu przyjdzie nam powiedzieć: Takk Norwegio!!Dziś płasko , lekko z wiatrem, (nawet zaczepił nas norweski kolarz, zaciekawiony🤔) właściwie coffee ride.Śpimy nad jeziorem Sigernessjoen. Swoją drogą te nazwy mają nie do ogarnięcia, kombinacja spółgłosek…szacun😄

· Dzień 57

KoppangElverum

97 km

Domek nad Glommą,słoneczna pogoda.

😩Ogólne zmęczenie dystansem.

Drugi dzień doliną Glommy, czyli mniej górek jak na Norwegię , chociaż ponad 400 metrów.5 godzin w siodle. Nasza wyprawa sprowadza się głównie od 4 do 7 godzin na rowerze ,plus krótkie przerwy,więc jesteśmy po 8 godzin średnio na powietrzu, później regeneracja, uzupełnienie kalorii, podcasty i relax.Dziś dość szybka spokojna trasa bez ruchu , równoległa do 3, naprawdę super , plus pogoda , miasteczka ,wreszcie cywilizacja. Nocleg w domku nad samą rzeką , słońce, wykwintna kolacja na tarasie , luksus. Bo już czasem marzą nam się ciepłe kaszarandy all inclusive, chociaż nie jesteśmy fanami takiego wypoczynku,ale prawie miesiąc na zimno , robi robotę.Dziś dopiero jazda w ubiorze na krótko. A tak po analizie naszego bagażu, 5 top rzeczy najczęściej używanych. 1 dzbanek do kawy , herbaty. 2 powerbank.3 trytytka. 4 foliowe worki. 5 krem assos. Oraz 5 rzeczy odesłanych. 1 panel fotowoltaiczny. 2 lampka do namiotu. 3 ksiązki. 4 kurtki. 5 kilka niepotrzebnych ciuchów.Za chwilę Szwecja. Łosia , żywego jeszcze nie widzieliśmy.

· Dzień 56

AlvdalKoppang

90 km

Droga doliną Glommy.

😩Czasem słońce,czasem deszcz.

Dotarliśmy do krainy Łosia, można powiedzieć,że dziś rozjazd 21 średnia, 400 przewyższeń w porównaniu do kilkunastu ostatnich dni to relaks, ładnie się jechało , droga wiła się doliną, raz rzeka po prawej,raz po lewej.Dziś nie widzieliśmy nikogo na rowerze. Obserwując innych sakwiarzy , nasz styl przypomina raczej bikepacking , jedziemy blisko na kole , (Gosia czasem ociera się o sakwy, dobrze ,że nie na zjazdach ) gdzie rozpędzamy się całkiem nieźle , jak na rowery dające duży opór , mamy po 5 sakw🫣 i wagę jak małe traktorki😉Ogólnie jak się już je ruszy to jadą , ale do prowadzenia, ustawiania , ciężka sprawa. Napędy już trzeszczą, opony tylne zjechane, może uda się jakoś dojechać . A dziś się trafił ładny domek i robimy pranie i lekki przegląd techniczny. Dziś niedziela ,więc nieliczne sklepy pozamykane i zjadamy ostatnie zapasy .Jutro będzie trzeba coś upolować.😉

· Dzień 55

SoknedalAlvdal

111 km

Darmowa kawa w Coopie.😄

😩Ponura, zimna ,deszczowa aura.

Mieliśmy nadzieję,że zjazd z E6 na 3 zmieni nam pogodę,ale nie ,zmniejszyło się delikatnie przewyższenie i ubyło aut,ale nie aż tak jak na to liczyliśmy.Jechaliśmy doliną rzeki Orkli a później doliną najdłuższej rzeki Norwegii ,Glommy.Nad tą też rzeką przyszło nam spać na dziko , bo camping w Googlach okazał się ściemą.🫣Wypada jeszcze wspomnieć o bardzo sympatycznych ludziach Ilonie i Arku , których spotkaliśmy na Lofotach parę dni temu a teraz oni wyhaczyli nas na E6, jakże sympatyczne spotkanie.

· Dzień 54

MuruvikSoknedal

91 km

Ścieżka rowerowa Trondheim-Storen

😩Końcówka etapu z szutrowym podjazdem. Masakra.

Żal było wyjeżdzać z ciepłego domku z widokiem na fiord, tym bardziej ,że po nocnej ulewie stał cały w wodzie.Start zaczął się więc po mokrej drodze w niepewności czy złapie nas deszcz. Na przekór nawigacjom postanowiliśmy jechać ścieżką przy E6 ze strzałkami na Storen. Nawet się udało uniknąć wjazdu na E6, który na niektórych odcinkach do przyjemnych nie należy . Słowo o E6 , jest to droga, która łączy północną Norwegię od Olderfjord aż na samo południe i biegnie jeszcze za Malmo i na sam dół Szwecji. Główni aktorzy na E6 . Kamperowcy 90 procent ok,10 procent tych ,którzy przesiedli się z fiata Panda - Status niebezpieczni. Motocykliści 100 procent ok 👌 Tirowcy 90 procent ok. 10 procent to chirurdzy sprawdzają czy ich przedłużona naczepa (pierwszy raz widzimy tak długie tiry )zmieści się przed rowerzystą . Status niebezpieczni . 4 duża grupa to zwolennicy Elona Muska , oglądają filmy na wielkich ekranach zamiast pilnować drogi. Ale ogólnie gdyby E6 biegła w Polsce już byśmy dawno zginęli 🫣więc tu nie jest źle. Nie da jej się całkowicie uniknąć, bo wiązałoby się to z nadrobieniem dziesiątek km . albo zrobieniem jeszcze większych przewyższeń, a i tak kolana i plecy nam trzeszczą . Jutro może uda nam się już pożegnać z E6 i odbić bardziej w doliny.

· Dzień 53

SteinkjerMuruvik

109 km

Bardzo różnorodna trasa , ładna pogoda.

😩Odcinek E6.

Po wczorajszym narzekaniu , Norwegia odwdzięczyła się ładną pogodą, dopiero na koniec dystansu nas lekko skropiła, żebyśmy nie zapomnieli, że to surowy kraj.Dzisiaj nawet pojawili się kolarze , i infrastruktura rowerowa, więc zaczęliśmy się zastanawiać czy te nasze dotychczasowe doświadczenia nie dotyczą tylko koła podbiegunowego (bo w sumie kto normalny jedzie tam rowerem)a reszta Norwegii jest cywilizowana?Przynajmniej takie mieliśmy dziś odczucia, oznaczone ścieżki rowerowe , sensownie poprowadzone, dostęp do parkingów, barów , kafejek.Dlatego jesteśmy zadowoleni z dziś.Pomimo,że Trudny kawałek E6 i 1000 m. przewyższenia.Widoki niezmiennie przepiękne. Górskie , morskie,wyżynne, miks wszystkiego.I jeszcze apropo sprzętu ,najlepiej oceniamy ,tylne sakwy Ortlieb ,łatwe zakładanie, naprawdę wodoodporne, oraz hit siodełka skórzane Brooks , wysiedziały się jak kowbojskie siodła ale robią robotę. 5000 km. za nami a ………jak u niemowlaków. 😉Rowery też ok, chociaż zmieniłbym napędy na dwutarczowe,żeby uniknąć takich przekosów. Wyprawa to jednak nie ściganie.

· Dzień 52

HarranSteinkjer

97 km

Steinkjer, pierwsze większe miasto od wielu dni.

😩Kolejny 1000 przewyższenia, niepewna pogoda.

,,To nie jest kraj dla starych. ..rowerzystów,,parafrazując tytuł znanego filmu,uznajemy , że malownicza Norwegia nie jest dla rowerów.Dziś wyjechaliśmy przy zachmurzonym niebie i modliliśmy się do Thora , żeby nie padał deszcz i żeby nie było tuneli, góry nieuniknione.W sumie nie jechało się źle, lekko nas czasem skropiło, ale nawet pojawiało się słońce.Od kilku lub kilkunastu dni widzieliśmy zaledwie kilku sakwiarzy, dowiedzieliśmy się, że w roku 2026 nie odbędzie się długodystansowy wyścig Styrkeproven , który od wielu lat odbywał się na trasie Trondheim -Oslo. Jadąc od północy widzieliśmy kilka opuszczonych , niszczejących campingów. Norwegia nie stawia na rowery, lecz na blachę. Możliwe, że w najbliższym czasie zamkną możliwość przejazdu rowerem przez słynne tunele przed Nordkapp.Nam się jeszcze udało je przejechać ☣️

· Dzień 51

TronesHarran

28 km

🤔zakupy w Coop market.

😩Deszcz ,deszcz i zimno

Ta wyprawa staje się coraz bardziej trudna, nie ze względu na naszą kondycję, bo tu jest ok. Zrzuciliśmy parę kg. z siebie , parę z sakw . Problem stanowi pogoda , ciągłe deszcze , mżawki , ciężkie chmury, wszystko to sprawia , że przepiękne krajobrazy , rozległe lasy, wąwozy , rzeki ,strumienie , wodospady wydają się obce, mroczne i ponure a na trasie najbardziej cieszy widok stacji benzynowej Cirkle, która czerwonym logotypem przypomina nasz rodzimy Orlen.Dziś znów wyjazd w mżawce, mokry asfalt , ponuro. Po kilku kilometrach mżawka przechodzi w regularny opad a temperatura spada do kilku stopni, przejeżdżające koło nas samochody potęgują wrażenie beznadzieji , krótka przerwa na przystanku i jedziemy dalej , coraz gorzej . Podejmujemy decyzję szukamy campingu.Nie znam twardszej , odpornej i pozytywnie nastawionej osoby niż Moja Żona, Zero narzekania , jeszcze mnie podbudowuje, kiedy spada mi cukier 😉Taka Towarzyszka wyprawy , na medal 🥇

· Dzień 50

SveninngdalTrones

94 km

Pożegnanie regionu Nordland

😩Refleksja,że jeszcze tak daleko.

Po finale MŚ i fragmencie Tour de France, gdzie wygrał nasz Belg🤣pora wyruszyć , mieliśmy fajną miejscówkę z widokiem na rzekę, ale po kilku godzinach na powietrzu , raczej wolimy 4ściany.Początek lekko górzysty, ale po 30 km , wzdłuż rzeki Namsen prezent od E6 i trasa lekko opadająca i w miarę mało ruchliwa, więc jechało się naprawdę dobrze jak na 550 m.przewyższenia . Średnia prawie podeszła pod 20 km/h .Od dawna nie jechaliśmy tak szybko. Wjechaliśmy w rejon Trondelag,po plakatach przy drodze, nie wiem czy bedziemy spali jeszcze w namiocie🤣

· Dzień 49

MosjoenSveninngdal

54 km

Wreszcie słoneczna pogoda.

😩🤔

Dzisiaj zaplanowany lżejszy dzień, na rozjazd , relax , odpoczynek. Zaczęliśmy piękną ścieżką przy rzece,postanawiając odpocząć od E6 i stopniowo się zaczęło najpierw strome podjazdy ,później lekki szutr i trzeba było wrócić i przeprosić E6 a ona odwdzięczyła się nam szybkim tunelem 🚫na szczęście z górki. Gosia powiedziala , że jeszcze tak szybko nie jechala.Na szczęście dziś tylko 3 godz. tego relaxu.

· Dzień 48

StorforsheiMosjoen

115 km

Kolacja w Hotelu Mosjoen.

😩1500 przewyższenia, tunele,pogoda.

Po obfitym śniadaniu🫣ruszyliśmy na szlak.Fiordy , fiordy E6, E6 , tunele, 🚫 zakazy .Psycha siada.To jest jednak trudne. Musimy robić koło 100 km. A Norwegia 🇳🇴 jakże piękna, nam nie ułatwia , wybór pomiędzy niebezpiecznym , najcześciej zakazanym dla rowerów tunelem, albo ominięciem go po górach z 9 procentowymi podjazdami , do tego skropienie od czasu do czasu zimnym deszczem,na koniec polowanie na lokum , żeby było i żeby cena była w miarę akceptowalna. Bo często jakość nie idzie w parze z tym co musimy zapłacić.Najczęściej śpimy w takich małych domkach , bez łazienki ale ciepłych i możemy się podsuszyć i zjeść coś ciepłego. Tu jest inny świat, minimalizm i praktyczność na każdym kroku .

· Dzień 47

RognanStorforshei

134 km

To,że wszystko arctic mamy za sobą.

😩Długi ,ciężki etap.

Dziś przekrój etapu kolarskiego, zimny arktyczny wiatr, mokry asfalt ,przebijające się momentami słońce, około 134 km. 7 i pół godziny w siodle. I znów około 1000 przewyższenia.. Spędziliśmy na kole podbiegunowym 23 dni , dziś w końcu minęliśmy równoleżnik 66 32 35.Mamy nadzieję,że wszystko co arctic za nami.🫣i renifery jakieś inne😂

· Dzień 46

BodoRognan

84 km

Morsowanie w Fiordzie Saltdal.

😩Przewyższenia I tunele.

Kolejny dzień, kierunek Trondheim . Pogoda bardzo dobra , nawet słoneczna. Lekki wiaterek ale najczęściej w plecy.Od 17 dni najlepsza.Fiordy to już norma,przyzwyczailiśmy się ,są niepowtarzalne,ale tunele……to zupełnie inny temat:W Norwegii jest ich dużo , są bardzo głośne,stresujące jak się jedzie rowerem,często są alternatywne objazdy wokół góry,nawigacja rowerowa generalnie omija tunele,chociaż nie ma zakazów.Najgorszy był na Nordkapp, drugie miejsce Napp , bez przejazdu dla rowerów, jeżdżą busy i przewożą rowerzystów, my sprawdziliśmy dlaczego nie wolno przejeżdżać 🫣i jeszcze jeden złamany zakaz. Ale ogólnie staramy się zgodnie z prawem.Chociaż czasem nie widać konsekwencji w tych przepisach, rządzą kampery. Rowerzystów za mało.Jeszcze czujemy wspinaczkę w nogach i po ok. 80km. sympatyczna miejscówka i morsowanie w ramach regeneracji.😄

· Dzień 45

ReineBodo

110 km

Widok z Reinebringen,przeprawa promem.

😩Wejście na Reinebringen .

Wyjazd z jednej z wysp Olenilsoya z Willi 158, w pochmurny deszczowy poranek. Na śniadanie wspaniała kawa z naszego dzbaneczka i po bananie.A przed promem jeszcze wyzwanie od Motocyklistów konieczne wejście na Reinebringen, najpiękniejszy widok na Lofotach. W deszczu i chłodzie, mieliśmy mieszane uczucia , ciepłe Promy czekają🤔ale ta ambicja; co My nie wejdziemy. ?Przewodniki podają 1 godzina w górę , pół godziny w dół. Zrobiliśmy calość w 1,15 godz.Było ciężko, czterogłowe piekły. Mokre kamienie ułożone przez nepalskich Szerpów były dość ślizgie,Gośka biegła jak kozica pod górę, ja jednak wolę zjazdy😉Na mokro i śmierdząco na Promie , jednak miłe doświadczenie. Jesteśmy na Lądzie. Musimy zorganizować pranie bo przestaną nas gdziekolwiek wpuszczać, płukanka już nie działa. 🫣

· Dzień 44

KabelvagReine

117 km

Willa 158 .

😩Cały dzień w deszczu ☔️

Można powiedzieć Lofoty na raz.Może ze względu na pogodę, albo dlatego ,że już napatrzyliśmy się na fiordy,Lofoty nie zrobiły aż takiego wrażenia.Słońce dodaje uroku wszystkiemu. Może gdybyśmy jechali samochodem i na chwilę wyszli z niego w ciepłych kurtkach i wystawili się na bryzę, bardziej byśmy docenili urok tych połączonych wysepek.A tak na dziś wygrywa willa 158 u sympatycznej Pani Polki i mecz Francja -Hiszpania. Bez piwa i lampki wina bo po 18 się nie sprzedaje alkoholu w Norwegii , no i musielibyśmy znaležć jeszcze sklep.🫣😉 Na tej wyprawie robimy taki eksperyment , który dyskomfort jest dla człowieka największy? I wygrywa chłód, numer 2 głód, dopiero na 3 miejscu brud.

· Dzień 43

TysfjordKabelvag

104 km

Rejs promem za darmo😄

😩Pogoda, wczesne wstanie.

Dziś dotarliśmy na chmurne Lofoty . Na 12 musieliśmy dotrzeć na prom ze Skutvik do Svolvaer. Po górzystym odcinku(760) przewyższenia ,usiedliśmy na promie z ciepłą kawą , trochę kołysało ale bardzo przyjemny relaksujący odcinek . Prom płynie 2 godziny ,czyli jakieś 45 km. Reszta na rowerze. MapaCZ i Google kierują nas na przeprawy, podejrzewamy , że ze względu na tunele. Zobaczymy w boju. Pogoda nadal kiepska,więc jesteśmy obrażeni na Lofoty .Jutro kierunek Reine , ale jak będzie tyle przewyższeń i deszcz to raczej jeszcze nie dojedziemy.

· Dzień 42

NarvikTysfjord

91 km

Nie padało 🫣

😩Kolejny dzień ponad 1000 przewyższenia ,pochmurnie.

Po regeneracji w Narviku , ruszyliśmy z nowymi siłami, z 20 km. jechaliśmy w entuzjastycznych nastrojach. Proste chłopskie życie poprawia jednak nastrój . Jednak podjazdy 9 procentowe , ciągnące się kilometrami i brak słońca,spowodowały, że nawet piękne fjordy już nie robią wrażenia. W takich chwilach wspominamy sobie naszych wielkich podróżników Kazimierza Nowaka, Aleksandra Dobę czy Polarnika Marka Kamińskiego, nie żebyśmy się porównywali , ale jak pomyślimy jak oni musieli mieć ciężko na swoich wyprawach,od razu jest nam lżej. Dziś dobrze nam zrobila , krótka przeprawa promem, trochę odpoczęliśmy. Jutro też będzie odcinek promowy jak zdążymy, dziś ledwo się udało. I jeszcze jedna obserwacja , zniknęli sakwiarze, możemy się tylko domyślać dlaczego 🏔️

· Dzień 41

NarvikNarvik

Nic nie robienie😂

😩Decyzja, farbować czy nie farbować 😂

Nie planowaliśmy jechać przez Narvik ale jak na standardy koła podbiegunowego, miasto całkiem europejskie.Spacer po mieście, lekcja historii . W fiordzie przy którym jesteśmy raj dla nurków , zatopionych kilka niemieckich niszczycieli spoczywa sobie na dnie. Z tarasu hotelu widać, że życie toczy się dalej. Jutro jedziemy trochę zmodyfikowaną trasą ,żeby się nie cofać.Lofoty przed nami.👌

· Dzień 40

BarduNarvik

80 km

Hotel w Narviku.

😩Nadal chmury, przewyższenia, ból różnych części ciała.

Kumulacja 8 dni po górach,radość z jazdy prysła , jest walka ze słabościami. Postanowiliśmy jechać dziś krótko ,ale Booking nas zrobił na szaro i pojechaliśmy dalej szukać hotelu. Narvik w miarę cywilizowany, ładny hotel , bary , sklepy, restauracje.Obejrzymy mecz . Jutro dzień przerwy, trzeba się zregenerować. Bo jeszcze długa droga przed nami.

· Dzień 39

NordkjosbotnBardu

91 km

Lavvu u Samów.

😩Pochmurne niebo , kompletny brak słońca.

Od 2 dni jedziemy w pochmurnej pogodzie, czasem lekkiej mżawce. Dziś przewyższeń mniej , ale w nogi wchodzi. Zbliżamy się do 40 dni na rowerze i różne rzeczy siadają :plecy, kolana, palec…..itd. mental trochę też. Jednak słońce jest ważne.Po 90 km ,przyjemny domek z kuchnią i market w zasięgu. Jesteśmy uratowani. Jak ważny jest dach nad głową,ciepło i gotowany posiłek .Wyczekujemy ciepła i fajnej miejscówki żeby zrobić pranie i z 1 dzień odpocząć. Arktic circle już nam się znudził. Białe noce , zmieniająca się pogoda jak w kalejdoskopie i temperatury do 15 stopni. Chcemy już lata😄Cywilizacyjnie się poprawia , stacje benzynowe z kawą, markety , jest łatwiej. Kierunek na Narvik i odbijamy na Lofoty.

· Dzień 38

SamuelsbergNordkjosbotn

81 km

Kawa nad fiordem.

😩Ogólne zmęczenie.

Dość wcześnie wyjechaliśmy z góry Samuela. Piękna, widokowa trasa wzdłuż fiordu już aż tak nie zachwyca. Koncentrujemy się żeby zrobić dystans, dziś znów przewyższenia około 800 m. Jedziemy tyle przy fiordzie , że próbujemy wypatrzyć wieloryba, podobno jest szansa. W tak głębokich akwenach (nawet 600 m)trafiają się różne cuda fauny. Mieliśmy szczęście zobaczyć Ostrygojada i Delfina. Dalej polujemy na wieloryba , no i może trafi się Łoś.

· Dzień 37

FosselvSamuelsberg

94 km

Brak deszczu, majestatyczne fiordy.

😩Chłód i spanie w namiocie.

Wyjechaliśmy w okienku pogodowym , mokry asfald ale nie padało.Przez całą trasę mieliśmy szczęście i pomimo chmur jechaliśmy na sucho.Nagle niespodzianka ,wyprzedza nas dwójka na motocyklach . Góra z górą się nie zejdzie a …….Marek i Sławek wracali z Nordkappu, Radziu pogonił za reniferami na Finlandię.Chcieliśmy dokręcić do 120, ale potencjalny deszcz ostudził zapał. Zobaczymy co przyniesie jutro?

· Dzień 36

BurfjordFosselv

70 km

Poranna kawa z widokiem na fiord.

😩Przewyższenia 1000 metrów.

Po bardzo miłym spotkaniu z polskimi Motocyklistami, przy pogawędce o przygodach na szlaku, nalewce od Wujka, meczu MŚ w tle, rano ruszyliśmy w świetnych nastrojach na trasę. Piękna , słoneczna pogoda i nie do opisania widoki fiordów, hodowle łososia, powiew morskiego powietrza.Po kilku górkach mocno zmęczeni postanowiliśmy skrócić dystans i się nie forsować.Kiedyś odrobimy.

· Dzień 35

AltaBurfjord

90 km

Widok na mecie.

😩30 km w deszczu.

Alta żegnała nas deszczem, ale jazda przy fiordzie odwracała uwagę od dyskomfortu. Cały odcinek drogi bez sklepu, bez baru, korzystamy z zapasów. Druga połowa trasy już w słońcu i lekkim wiatrem w plecy, na campingu przepiękny widok z tarasu, przynajmniej wiemy skąd ta cena.

· Dzień 34

OlderfjordAlta

115 km

Domek w Alta.

😩Od startu pięliśmy się pod górę.Ostatnie 30 km w deszczu. Śliskie zjazdy.

Wyjazd z Olderfjord od razu pod mocną górę, zmieniający się krajobraz od morskiego, przez górski aż do wyżynnego.Na trasie około 1000 przewyższenia ale wrażenie, że cały czas pod górkę. Alta przywitała nas deszczem , ale domek na campingu zrekompensował totalne zmoczenie.Dziś jesteśmy wykończeni, miała być dzika Finlandia a Norwegia jest jeszcze bardziej naturalna, na długich odcinkach drogi brak nawet baru z kawą.A już się cieszyliśmy ,że ubyło zapasów 🫣że wreszcie cywilizacja.

· Dzień 33

NordkappOlderfjord

103 km

Wiatr w plecy , widoki na fiord.

😩Tunele. Szybkie i niebezpieczne przy autach i podjazd 9 procentowy.

Nordkapp pożegnał nas bardzo ładnie słońcem i wiatrem w plecy. Powrót jest tą samą drogą E69 do Olderfjord i dopiero tutaj będziemy odbijać na Altę. Dlatego tunele przerobiliśmy jeszcze raz. Są tak hardcorowe, że niektórzy rowerzyści wracają busami, a inni prowadzą rowery chodniczkiem. A my bijemy rekordy , dziś mój licznik zwariował a może 🫣 nie.Dzisiaj Gosia zyskała nowe imię,,Biegnąca z reniferami,, tak ją polubiły i tyle ich było,że nie nadążałem kręcić. Porsangerfjorden w drugą stronę równie zjawiskowy. Teraz musimy wyznaczyć nowy cel żeby powietrze z nas nie zeszło. Atakujemy Lofoty🤩

· Dzień 32

HonningsvagNordkapp

52 km

To że daliśmy radę.

😩Wszystko dziś było 😩 trudne.

Czekaliśmy w bazie C31 na okno pogodowe. Jak padało, miało nie wiać, ale może niech wieje a nie pada, w necie pogoda zmieniała się szybciej niż za oknem.W końcu decyzja :atakujemy .Lekka mżawka, damy radę.Od startu podjazd 9%, podejrzanie nie widać rowerzystów, my dziś na lekko bez sakw, ubiór warstwowy, jest przecież aż kilka stopni w plusie.Po kilku kilometrach zaczyna się wiatr , który spycha z drogi , podjazdy i zjazdy , trzeba mocno trzymać kierownicę,żeby nie wpaść do rowu,widoki nas nie interesują,próbujemy utrzymać się na rowerach,przed nami jeden sakwiarz prowadzi rower(pewnie myśli ;co ja tu robię 🫣)Mokrzy zziębnięci po 2 godzinach docieramy do celu 26 km. we mgle.Problem ze zrobieniem zdjęcia przy kuli,tak wieje. Jacyś ludzie widząc nas trzesących się daje nam bilety ,do wejścia na Nordkapphallen, bo tylko placąc 30 euro od osoby , można się ogrzać i wypić kawę oczywiście ekstra płatną lub kupić pamiątki, lub pooglądać zdjęcia.Po kawie trzeba wracać 😩Mokrzy , zmarznięci wyjeżdżamy ,mgła,wiatr jeszcze silniejszy, deszcz nadal pada.Chcieliśmy poczuć się jak himalaiści ,mamy zimowe wejście i zejście. Przygoda ekstremalna ,przewyższenia na 50 km .tez okolo 1800.Będziemy cię pamiętać Nordkapp.Chcielibyśmy zdobycie Przylądka Północnego zadedykować naszym Wspaniałym Wnukom ,Wincentemu i Konstantemu, żeby mieli w życiu odwagę robić rzeczy, których nie trzeba robić.

· Dzień 31

OlderfjordHonningsvag

102 km

Ciąg dalszy fiordu,widoki zapierające dech w piersiach.

😩Wiatr o sile 60 km/h.

Jeździmy w różne miejsca rowerami , ale tak spektakularnej trasy z takimi widokami jeszcze nie widzieliśmy . Majestatyczne,masywne góry w połączeniu z morzem, w tle kolorowe norweskie domki , gdzieniegdzie łódź. Nie do opisania i uchwycenia naszymi aparatami, ale zdjęcia i opisy zostawiamy innym . Nasz cel zdobyć Nordkapp rowerami. Dziś w jezyku himalaistów postawiliśmy ostatni obóz , w naszym przypadku C 31😉Jutro atak szczytowy. Dzisiejszy dzień pełen pięknych krajobrazów, ale z wiatrem tak silnym ,że czasem pod górę jechaliśmy bez pedałowania, a czasem spychał nas z drogi. Trzy długie tunele , jeden 7 kilometrowy , zimno jak w lodówce, hałas jak przy starcie F16 i 9 procent pod górę, brakowało przełożenia,niektórzy sakwiarze prowadzili rowery.Taka ciekawostka , że podobno tracimy dziennie około 6000 kalorii , uzupełnianie jest tutaj dość trudne, bardzo pomagają nam renifery , nawet te występujące w Polsce😂.Takiej diety nie mieliśmy od dłuższego czasu, ale póki co pedałujemy .

· Dzień 30

SkoganvarreOlderfjord

90 km

Najbardziej widowiskowy odcinek drogi , wzdłuż Porsangerfjorden.

😩Chłód, silny wiatr arktyczny,kolejna guma.

Dzisiaj telefon nie rozpoznał mojej twarzy,musiałem wbić kod😉Przeczekaliśmy deszcz i ruszyliśmy ,piękną trasą wzdłuż fiordu .Droga ubywała , chociaż było trochę przewyższenia.Ostatnie kilometry potężny wiatr spowodował ,że jechaliśmy 11 km/h .Czuć już morski powiew. Jutro sprobujemy podjechać jak najbliżej Nordkapp , przed nami podwodne tunele , wiatr . A pojutrze będziemy robić atak szczytowy.

· Dzień 29

HuutoniemiSkoganvarre

112 km

Słoneczna pogoda,zmiana krajobrazu.

😩Zaczęły się konkretne norweskie podjazdy.

Po trudnej nocce w namiocie. Problemy z zaśnięciem ( białe noce oraz komary) ruszyliśmy w stronę Norwegii .Mały ruch i piękna pogoda zrekompensowały noc.Odczuwamy już różne dolegliwości od dystansu i ciężkich rowerów na górkach ale mental mamy dobry.Dziś starszy motocyklista z Niemiec , podziwiał że my jednak atakujemy Nordkapp jak on ale bez silnika.😄.Już jesteśmy blisko celu ale musimy mierzyć siły na zamiary. Trasa już górzysta, nogi słabsze, coś tam boli, rowery w ciąży 😉? Z przemyśleń ;już pobiliśmy nasz rekord wyprawowy , długości wyprawy , w dniach i też w kilometrach.

· Dzień 28

IvaloHuutoniemi

96 km

Krajobrazowa droga od Ivalo do Inari.

😩Ciężkie dziś były rowery🫣

Po zakupach w Ivalo,ponoć ostatnim cywilizowanym miejscu przed Nordkappem,rowery byly tak ciężkie ,że ledwo dały się prowadzić. Stwierdziliśmy że otworzymy polski sklepik na Nordkapp, dla tych,którzy mieli nonszalanckie podejście 😂Po drodze na przemian sakwiarze i renifery,ulubieńcy kierowców.Za Inari spotykamy Polaka Wiktora , który już zdobył Nordkapp. Sympatyczna pogadanka przęciągnęła się ,tutaj nikt się nie spieszy,przecież to koniec Świata.Jutro wjedziemy do Norwegii. Finlandio !! Kiitos!!

· Dzień 27

VuotsoIvalo

77 km

Kawa z deszczówki.🤣

😩Deszcz do 14 i cierpliwe czekanie na start.

Po długim czekaniu na ustanie deszczu , ruszyliśmy. Gosia złożyla namiot jak prawdziwa Saamka Inari, z zaprzęgiem też sobie świetnie poradziła😄Zmieniający się krajobraz, przypominający trochę Alaskę a trochę nasze góry. Dziś poczuliśmy arktyczny wiatr, momentami było naprawdę zimno.Wiatr , deszcz , chłód nie ułatwiają nam ataku szczytowego, oprócz własnych dyspozycji , musimy brać jeszcze warunki atmosferyczne pod uwagę. Mamy nawet taki plan żeby jechać w nocy bo jest słonecznie a w dzień pada. Rozważamy taką opcję.

· Dzień 26

SodankylaVuotso

92 km

Biwak nad Vuotsojarwi.

😩Ciągle białe noce.

Dobra droga w słońcu.Tylko jeden napotkany renifer. Kilku sakwiarzy ale generalnie maly ruch . Pojedyncze kafejki co jakiś czas , oszołamiające ceny, mamy wrażenie,że ci nieliczni turyści muszą zrekompensować brak tłumów.Piękne miejscówki na biwak, ale nasza końcowa też niczego sobie.

· Dzień 25

KayramoSodankyla

62 km

Kolacja i sauna.

😩Suszenie i moknięcie na zmianę.

Po obfitym śniadaniu u Chinki ruszyliśmy w deszczu .Spotkaliśmy sympatycznych śląskich Czechów jadących kamperem na Nordkapp oraz znów Fabricio , z którym robiliśmy zakupy w Lidlu.Widzieliśmy dziś kilku sakwiarzy. Nogi jeszcze ciężkie ,więc postanowiliśmy trochę zwolnić. A na kolacji odwiedził nas renifer😉

· Dzień 24

RovaniemiKayramo

67 km

Pierwsze renifery na drodze.

😩Mały kryzys formy, trochę przewyższeń , wiatr.

Wyjechaliśmy w lekkim chłodzie.Dojechaliśmy do wioski Mikołaja.Jak na fińską prostotę i minimalizm jednak kiczowata jak z amerykańskiego filmu.Po drodze oprócz wędrujących reniferòw spotkaliśmy Fabricia z Włoch, który też jedzie na Nordkapp, ale trochę na około i już ma w nogach 5000 a cała jego wyprawa ma wynieść około 11000 i że śpi głównie w namiocie albo Laavu bo skończył mu się budżet,poczuliśmy się jak mięczaki 🦑 🤣

· Dzień 23

KemiRovaniemi

134 km

Nocleg nad rzeką Kemijoki.Najdłuższą rzeką w Finlandii.

😩Deszcz ,chłód i dystans.

Chcieliśmy dotrzeć do Rovaniemi na koło podbiegunowe. Kilkakrotnie zmokliśmy, nocleg nad Kemijoki rekompensuje wszystko.Pewnie ostatni komfort przed fińską dziczą.Jutro odwiedzimy Mikołaja i uzupełnimy zapasy.Przed nami ostatnie okolo 700 km na Nordkapp.

· Dzień 22

OuluKemi

113 km

Bryza od Zatoki.

😩Mieszanina szutru i E8.

Dobry wyjazd ścieżkami z Oulu, ładna pogoda, krajobraz.Udało się zdążyć przed deszczem. Wjechaliśmy w Laponie. Teraz zaczyna się najbardziej nieprzewidywalny odcinek. Tyle o sobie wiemy ile nas sprawdzono.

· Dzień 21

TemmesOulu

47 km

Ścieżka rowerowa do Oulu i wiatr i zapach morza.

😩Spakowanie się w sakwy.🫣

Po 2 dniach z dużym dystansem ,rozjazd do Oulu , jednego z większych miast w Finlandii,położonego przy końcu Zatoki Botnickiej, porównałbym ruch i wielkość miasta do naszego Kołobrzegu🤣.Spacer po mieście i refleksja , że dziś 21 etap. . Skojarzyło się z Tour de France gdzie kolarze spędzają okolo 100 godzin w siodełku. My mamy wysiedziane już 108🫣 a to nawet nie połowa.

· Dzień 20

PyhajarviTemmes

129 km

Dar od losu, płaski ,prosty ,pusty i z wiatrem w plecy ,prawie 120 km odcinek E75.

😩Kolejna pana.

Mocno zbliżylismy się do koła arktycznego, mogliśmy dobić do Oulu, większego miasta, ale postanowiliśmy rozbić obóz ,żeby odrobić Radissona😂Średnia na pierwszych 100 km byla 25 na godz. Przestrzeliliśmy sklepy , więc na kolację chińska zupka.Rowery schowane przed Łosiami🫣

· Dzień 19

ViitasaariPyhajarvi

123 km

Wschód słońca i kawa o poranku.

😩Zbyt dlugie odcinki szutrowe. Brak sklepów i barów z kawą.

Dzisiaj chcieliśmy uniknąć jazdy przy samochodach i wybraliśmy opcję z mapy cz. trochę dłuższą ale spokojną.Jednak przewyższenia (ok.800 m.)plus szutry,wymęczyło nas strasznie.Odcinki malownicze ale nadal nie widać dzikiej Finlandii ,chociaż przez chwilę na drodze towarzyszył nam zając.

· Dzień 18

JyvaskylaViitasaari

110 km

Piękna pogoda i fińska sauna po podróży.

😩Mieszanina szutru ,na zmianę z E75.

Dzień jak codzień. Minimalna 100 zrobiona ,step by step.Coraz trudniej o sklepy , bary , trzeba więcej wieść.Ruch samochodowy nadal za duży , jak na nasze oczekiwania (Finowie lubują się w starych amerykańskich samochodach)Po podróży skorzystaliśmy z fińskiej sauny, była jeszcze trampolina ,ale nie. 🫣 widoki przepiękne.

· Dzień 17

JyvaskylaJyvaskyla

Przerwa od roweru.

😩Ulewny deszcz o poranku i decyzja co dalej.

Wymuszona regeneracja(ale nie zaszkodzi)Czas na uzupełnienie deficytu kalorycznego.Spacer po mieście, jedno z ostatnich ,,większych,,miast na drodze na Arctic circle.Miasto bardzo komercyjne. Z ciekawostek , przy drodze po Finlandii zaczął nam towarzyszyć piękny fioletowy kwiat. Okazało się że to trująca plaga finskich rolników ściągnięta z Alaski. A to jakaś odmiana łubinu.😉

· Dzień 16

HartolaJyvaskyla

107 km

Spokojne drogi , malownicze widoki.

😩Intuicyjna rezerwacja hotelu online 🫣

Nadal europejska cywilizacja. Bardziej europejsko niż na Bałtykach, czekamy aż się zmieni.Dziś mała konserwacja rowerów, działają bardzo dobrze, ale wyglądają już jak po kilku sezonach ścigania😉. Coraz mniej sklepów i barów po drodze, musimy mieć coraz większy zapas wszystkiego.Jeść już też nam się chce mniej,dlatego musimy pilnować, żeby nie mieć za długich przerw. Pogoda dziś rewelacyjna, chociaż wiatr od północy coraz bardziej odczuwalny, plus pagórki i średnia spada, dziś kolejny dzień z największą średnią przewyższeń .

· Dzień 15

LahtiHartola

104 km

Od Lahti ścieżki rowerowe.

😩Czasem słońce ,czasem deszcz.

Od słynnych skoczni w Lahti plątanina ścieżek rowerowych.Pogórkowaty teren, mosty przez wyspy, wokół jeziora.Malowniczy , spokojny krajobraz,coraz mniej aut ,lepiej dla rowerów. Meta nad rzeką Tainionvirta.Nazwy mają rewelacyjne 🫣

· Dzień 14

HelsinkiLahti

110 km

Pogoda, ktora miala byc deszczowa, a byla super.

😩Fińska drożyzna, kiepska kawa.

Spodziewaliśmy się obrazu dzikiego kraju a spotkalismy kraj przypominający Polskę. Mniejszy ruch , mniej aut , mniej ludzi ale jednak Europa.Po Lahti pewnie krajobraz się zmieni.Noga się kręci o dziwo dobrze jak na tą ilość kilometrów.

· Dzień 13

TallinnHelsinki

100 km

Tallinn nocą.Luksusowy Prom My Star.

😩Deszczowe Helsinki w poszukiwaniu hotelu.

Dzisiaj odpoczynek ,88 km promem . 12 na rowerach. Tallinn ,stare miasto portowe z klimatem. Helsinki nowoczesne ale w deszczu ☔️. Jutro będziemy atakować dystans najprawdopodobniej w deszczu.

· Dzień 12

ParnawaTallinn

145 km

Maszyny do kawy Lawazza w prawie każdej wiosce.😄

😩Dystans.Szutry.

Sen Gosi o polarnym niedźwiedziu, spowodował ,że wieziemy 2 futra na Finlandię,chęć dokupienia czegoś w Decatlonie sprawiła ,że jesteśmy w Tallinie.Jutro wkraczamy w trudniejszy etap.

· Dzień 11

SalacgrivaParnawa

77 km

Baltyk ,spokojne ,puste plaże.

😩Deszcz przez pol trasy i głupota kierowców na A1 gdzie przebiega Eurovelo.

Trudny dzień w deszczu ,jazda przy tirach zrekompensowalo spotkanie Seniorów sakwiarzy z Niemiec oraz Kasi i Pawła z Polski. Deszczowe Parnu nie zachwycilo.

· Dzień 10

JurmalaSalacgriva

131 km

Willowa zabudowa w Jurmali, kanikuły w dawnym stylu.

😩Mtb w sosnowym lesie. I odcinek między tirami.

Dojechalismy z kurortu Jurmali do dzikiej plaży w Salacgriwa.,Odkręcony bagażnik, w porę zauważony.Piękna Ryga, ma nawet sklep E.Zegny.Jutro dojeżdżamy do Estoni.

· Dzień 9

JełgavaJurmala k.Rygi

50 km

Rzeka Lielupe i Zatoka Ryska

😩Krôtki odcinek ,cały szutrowy.

Gdyby nie Jurmala kolo Rygi , uznalibyśmy Łotwę za biedny zaniedbany kraj, asfaltowa droga to luksus. Jełgawa , 2 co do wielkosci miasto na Łotwie przypomina Legnicę z lat 90.Jurmala to kurort przypominający nasz Sopot ale bez tlumow i bez nadmiaru kiczu.Dzisiaj 50 km i regeneracja.

· Dzień 8

SzawleJełgawa

117 km

Nasze mocne nogi 🦵 i wysublimowane nasze poczucie humoru😂

😩Kolejny raz odcinek E77

Z duzego litewskiego miasta Szawle do łotewskiej Jelgawy.Mamy już rytm wyprawowy. Navigare est necesse, vivere non est necesse.

· Dzień 7

JurborkSzawle

110 km

Wszechobecne bociany i drewniane chaty.

😩Odcinek trasy E77.

Słoneczny dzień.Bezludne ciche miejsca, rechotanie żab i wszędzie bociany.Po dlugim i męczącym odcinku szutrowym , postanowilismy jechac główniejszą drogą.Odcinek szutrowy dla roweru z sakwami to jest takie odczucie jak na szosówce wjeżdżać podjazd 5 procentowy, a na plaskiej trasie jadąc 22 na godz. to mniej wiecej jakby jechać szosowką ok.35/h.To tak z odczuć😄Nogi juz odczuwają dystans. Bedzie trzeba zrobic krótszy odcinek na regeneracje. Moze w Rydze.

· Dzień 6

DubeninkiJorbork

133 km

Jezioro Wysztynieckie,Niemen

😩Kasa samoobsluga w Lidlu na Litwie😄

Litwa przywitala nas piekna pogoda , dobrymi drogami(generalnie brak ścieżek rowerowych)malym ruchem , malo ludzi , (klimat lat 90 u nas) latające bociany.Bliskość Rosji, imponujące Jezioro Wisztynieckie oraz Niemen.W poblizu granicy rajd bikepakerow, mijalismy ich mnóstwo na drodze , końcówka dystansu juz samotnie.

· Dzień 5

RynDubeninki

101 km

Śniadanie w Gizycku, gniazda z bocianami

😩Deszczowo, 5 dzień jazdy juz odczuwamy , jednak to nie jest jazda lekka szosowka. Tylko rower 10 kg + 25 sakwy.

Ponury dzien bez slonca zle wplywa na psychikę, ale jedziemy krok za krokiem , gorka za górka. Widac coraz wiecej rowerzystow, glownie bikepakerow.

· Dzień 4

JedwabnoRyn

97 km

Dzis do Rynu dojechalismy 97 km. Caly czas deszcz i 2 pany

· Dzień 3

SierpcJedwabno

117 km

Morenowe pagórki Mazur

😩Dlugie odcinki przy samochodach.

Dzisiaj mial byc krótszy odcinek a wyszlo jak zawsze 117 km.ponad 6 godzin w siodle.Cytując Cortesa ,,statki zostaly spalone,, wiemy ze dojedziemy .

· Dzień 2

KruszwicaSierpc

118 km

Dobre Sniadanie , Malownicze szlaki Eurovelo 2 i Viamasovia. Uprawne pola , zapach ziół.Przejscie Wisły we Wlocławku.Mineło szybko te 118 kn.Mozna obejrzeć skansen w Sierpcu, ale nie ma sily. 🫣

· Dzień 1

PoznańKruszwica

135 km

Odcinek polski. Był deszcz, odcinki szutrowe, nawigacja mapy.cz.robi dobrą robotę, ale bledow nie da się uniknąć. 135 km w nogach. Mental dobry.